Archiwa blogu

Cuda u pseudo-chrześcijan: bezwarunkowa miłość, fałszywe światło – pułapka białej magii

Jest to jeden z najważniejszych artykułów na tej stronie. Główne przesłanie tego artykułu było jedną z najważniejszych rzeczy głoszonych przeze mnie w wielu wpisach. Dziś nadszedł czas na kompleksowe podsumowanie tematu białej magii.

Pod terminem białej magii, lub tzw. teurgii, rozumie się magię opartą na kontakcie z bóstwami i aniołami. Zostanie ona omówiona w tym artykule, jednak przede wszystkim pod terminem białej magii rozumiem tu pracę z tzw. białą energią, energią bezwarunkowej miłości i światła.

Jakie efekty pozytywne ma ten rodzaj magii? Jakie są formy zagrożeń związanych z białą magią? I co najważniejsze: jak (pseudo) chrześcijanie udają moc Ducha Świętego, używając białej magii.

Jest to opowieść o tym, jak sprawne i dobre narzędzia są wypaczane do kultywowania pseudo-miłości i fałszywego światła lucyfera.

Spis treści

  1. Biała magia rytualna
  2. Miłość i światło (love & light) – biała energia i jej możliwości
  3. Cuda pseudo-chrześcijan
  4. Bezkrytyczna miłość i fałszywe światło – zagrożenia białej magii
  5. Podsumowanie

Czytaj cały artykuł (KLIKNIJ)

Nawróceni Chrześcijanie Ex-okultyści

Nie istnieją. Poznałem już takich trochę i schemat jest taki sam jak z innymi okultystami: gadanie bzdur i pseudo-chrześcijańska mowa-trawa, a w tle próbowanie się klątwami i raportowanie do przełożonego okultysty.

Przyznam, że popisałem się naiwnością wierząc, że ktoś dysponujący umiejętnościami, których używania niemal nie da się udowodnić, miałby magicznie przestać ich używać, gdy ogłasza siebie chrześcijaninem.

Komedią według mnie jest ich przekonanie, że biała i tzw. szara magia czyni z nich „dobrych”. Dotyczy to oczywiście tylko tych, którzy w ogóle za „dobrych” się uważają.

Bluźnierstwem jest uważanie takich mocy białej magii za Ducha Świętego.

Żałosne jest rzucanie zaklęć na innych ludzi i uważanie się automatycznie za dobrego, bo to nie jest otwarcie czarna magia, tylko biała.

Jeśli czegoś naprawdę z całego serca nienawidzę, to sług białej magii, tj. sług lucyfera, uważających się za „dobrych.”

HA TFU! DO PIEKŁA, GDZIE WASZE MIEJSCE, BIAŁE PSY.

Mocy Boga nie poznali, a ich urojona wersja moralności przez wybiórcze unikanie magii destruktywnej (wybiórcze, bo nie zawsze ją stosują, ale czasem tak) czyni z nich prawych w ich własnych oczach. Zawsze powtarzam: lepsze szczere zło niż fałszywa dobroć. Śmiertelność jadu pseudo-dobra, białego zła jest nie do przecenienia.

Update 260107: Kwestia grzechu i magii zostanie jeszcze opisana.