Święty znaczy Oddzielony. Problem wspólnoty. O zborach i kościołach
We wpisie: Etymologia słowa „Święty” jako „Oddzielony.” Czy dołączać do wspólnot – i jeśli tak, to jakich? Kwestia grzeszników i odstępców a wspólnoty. Co jednak, jeżeli skażona jest cała wspólnota? Gdzie wtedy znaleźć wspólnotę? I na koniec dodatek: jestem ex-okultystą…, czyli co w przypadku nawrócenia maga / wiedźmy.
Etymologia słowa „Święty” jako „Oddzielony.”
Hebrajskie słowo oznaczające „święty” to kadosz (קָדוֹשׁ). Etymologia tego terminu wskazuje na pierwotne znaczenie „wycinać”, „odcinać” lub właśnie „oddzielać”.
Znaczenie słowa Kadosz
W kontekście biblijnym świętość nie jest jedynie cechą moralną (byciem „dobrym”), ale przede wszystkim statusem ontologicznym. Być świętym oznacza:
- Oddzielenie od sacrum do profanum: Coś staje się święte, gdy zostaje wyjęte z powszechnego, codziennego użytku i przeznaczone wyłącznie dla Boga.
- Inność Boga: Bóg jest „Święty”, ponieważ jest całkowicie inny, odrębny od stworzenia, nieporównywalny z niczym innym.
- Etyczna czystość: W późniejszym rozwoju teologicznym „oddzielenie” zaczęło oznaczać również oddzielenie od grzechu i nieczystości.
Źródła i autorytety. Poniżej znajdziesz kluczowe źródła potwierdzające tę definicję:
- Słowniki biblijne i leksykony:
- The Brown-Driver-Briggs Hebrew and English Lexicon (BDB): To jedno z najważniejszych źródeł akademickich. Definiuje rdzeń q-d-š jako odrębność, wycofanie z powszechnego użytku.
- Theological Wordbook of the Old Testament (TWOT): Wskazuje, że podstawową ideą jest „oddzielenie” lub „odcięcie”.
- Teksty biblijne (kontekstualne):
- Księga Kapłańska 20,26: „(26) Będziecie mi więc świętymi, bo Ja jestem święty, Ja, Pan i oddzieliłem was od innych ludów, abyście byli moimi”. Tutaj Biblia sama definiuje bycie świętym poprzez akt oddzielenia (hibdil).
W Nowym Testamencie nic się nie zmienia w tym zakresie; wierzący są wyłączeni spośród ludzi:
„(9) Ale wy jesteście rodem wybranym, królewskim kapłaństwem, narodem świętym, ludem nabytym, abyście rozgłaszali cnoty tego, który was powołał z ciemności do cudownej swojej światłości; (10) wy, którzy niegdyś byliście nie ludem, teraz jesteście ludem Bożym, dla was niegdyś nie było zmiłowania, ale teraz zmiłowania dostąpiliście.” – 1 List Piotra 2:9-10.
Kwestia zborów
Pytanie, które stoi przed niejednym wierzącym, jest takie: dołączać do nieidealnych, podejrzanych wspólnot, czy nie?
Jeżeli to dla kogoś nie jest oczywistym, to polecam lekturę tak podstawową, jak np. komiksy serii Alberto z Chick Publications. Dla nieznających tych materiałów, szybki skrót z teorii spisku: ruchy pokroju ruchu ekumenicznego są nie tylko zgorszeniem, ale przede wszystkim strukturami władzy, które prowadzą do ośrodków decyzyjnych, najdelikatniej ujmując – tego świata, więc prowadzących do takich źródeł, jak np. Wielka Biała lub Czarna Loża, bez wnikania w kwestie istnienia innych ośrodków władzy, takich jak illuminaci.
W sensie biblijnym, ziemskie ośrodki władzy (również duchowej) prowadzą do księcia tego świata.
Grzesznik lub odstępca
W przypadku odstępcy, instrukcje biblijne są jasne:
„(15) A jeśliby zgrzeszył brat twój, idź, upomnij go sam na sam; jeśliby cię usłuchał, pozyskałeś brata swego. (16) Jeśliby zaś nie usłuchał, weź z sobą jeszcze jednego lub dwóch, aby na oświadczeniu dwu lub trzech świadków była oparta każda sprawa. (17) A jeśliby ich nie usłuchał, powiedz zborowi; a jeśliby zboru nie usłuchał, niech będzie dla ciebie jak poganin i celnik. (18) Zaprawdę powiadam wam: Cokolwiek byście związali na ziemi, będzie związane i w niebie; i cokolwiek byście rozwiązali na ziemi, będzie rozwiązane i w niebie.” – Ewangelia Mateusza 18:15-18.
Co jednak, jeżeli skażona jest cała wspólnota?
Jest rzeczą dość łatwą do zrozumienia, że dołączanie jako jednostka do jakiejś organizacji, by zmienić ją od środka, to szaleństwo i misja skazana na niepowodzenie: to grupa zazwyczaj zmienia jednostkę, nie na odwrót.
W skrócie więc, moim zdaniem dołączanie do jakiejkolwiek wspólnoty tylko w imię wiary o konieczności dołączenia do wspólnoty jest głupotą i hipokryzją. Presja grupy jest siłą, której nie należy lekceważyć, a jeżeli nie jesteś w stanie ostać się jako chrześcijanin samodzielnie, to we wspólnocie upadniesz do poziomu grupy.
Grupy, vel zbory, są różne. Jestem jednak w stanie się założyć, że każda sformalizowana grupa ma aktualnie zatrutą głowę. Dołączenie do takiej wspólnoty oznacza więc stały nadzór ze strony największego zagrożenia – fałszywych braci. Czy taki fałszywy brat będzie masonem, ukrytym białym magiem, skrytym czarnoksiężnikiem, współpracownikiem jezuitów, czy pastorem z kolegami w mafii – efekt jednak będzie zawsze ten sam: nasycenie jadem i odgórna kontrola Zła.
Jeżeli rozważasz dołączenie do wspólnoty – i zaczynasz widzieć ich KOMPROMISY ze światem – uciekaj, lepiej Ci będzie nawet samemu, jeżeli rodzina nie toleruje Jezusa z Nazaretu.
Moim zdaniem skrajne oddzielenie jest znacznie bezpieczniejsze od podejrzanych grup. Wspólnoty zajmujące się obsesyjnym studiowaniem własnych interpretacji Pisma nie różnią się od kościołów upartych na własnej tradycji. Współpraca jest ważna, ale kompromis z podejrzanymi „braćmi” jest większym problemem i zagrożeniem.
Gdzie więc wspólnota?
Pytanie brzmi: kto jest bratem w wierze? Jak już gdzieś pisałem, w rzeczywistości niektórzy katolicy mogą mieć lepszą i bardziej rzeczywistą relację z Jezusem niż niejeden protestant umoczony w świecie, ekumenii lub fałszywych doktrynach.
Kluczem do zrozumienia jest m.in ten fundamentalny artykuł, a także przyszły artykuł o Zasadach i Mechanice Magii i Religii.
Fundamentalnie, ze swoich czynów zostanie rozliczony każdy człowiek z uwzględnieniem religii urodzenia. Od tego sądu można być zbawionym na podstawie osobistej relacji z Jezusem z Nazaretu.
W takich realiach osoby z twojego dotychczasowego otoczenia mogą okazać się bliższe prawdziwemu Jezusowi, niż teoretycznie „bardziej poprawni” doktrynalnie chrześcijanie, w tym protestanci. Sęk bowiem leży w jakości osobistej relacji z Jezusem z Nazaretu.
Skomplikowane? Jak całe życie.
Dodatek: jestem ex-okultystą…
Jak pisałem w poprzednim wpisie, raz nauczonych zdolności nie da się po prostu zapomnieć, i również z tego powodu (ale nie tylko), szczerze nawróceni Chrześcijanie Ex-okultyści praktycznie NIE WYSTĘPUJĄ. A przynajmniej nie pożegnali się z ogólnie okultystycznymi praktykami i znajomymi, a już na pewno nie zapomnieli nagle i magicznie swoich nabytych umiejętności, takich jak np. telepatia.
W związku z tym, jakie masz opcje jako nawrócony mag lub wiedźma (okultysta)?
- Pozostać magiem w tajemnicy przed wiernymi, używając magii we własnych celach – oprócz bycia najgorszym rodzajem – fałszywym bratem, to jakaż to wtedy wspólnota?
- Wyspowiadać się przed innymi ze swoich dokonań – krypto-okultyści i fałszywi bracia chętnie dowiedzą się, co potrafisz i jak Ciebie kontrolować (podporządkować sobie lub zlikwidować).
- Dołączyć szczerze do wspólnoty, ale pozostawić okultyzm w domenie tabu, o którym nie należy rozpowiadać.
- Nie dołączać do (podejrzanych) wspólnot – droga samotnika.
Wybór należy do Ciebie. O chrześcijaństwie (Biblii) i okultyzmie będę jeszcze pisał w przyszłych wpisach.
Posted on 3 stycznia 2026, in Biblia - prawdziwe oblicze, Chrześcijaństwo, XTN, Fałszywe systemy i zwiedzenie, katolicyzm, Największe zwiedzenie, Rozwój psychiczny and tagged biblia, chrześcijaństwo, fałszywi bracia, katolicyzm, protestanci, zwiedzenie. Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.




Dodaj komentarz
Comments 0