Miłość i światło 🕯️ – zagrożenia Białej Magii
Jest to jeden z najważniejszych artykułów na tej stronie. Główne przesłanie tego artykułu było jedną z najważniejszych rzeczy głoszonych przeze mnie w wielu wpisach. Dziś nadszedł czas na kompleksowe podsumowanie tematu białej magii.
Pod terminem białej magii, lub tzw. teurgii, rozumie się magię opartą na kontakcie z bóstwami i aniołami. Zostanie ona omówiona w tym artykule, jednak przede wszystkim pod terminem białej magii rozumiem tu pracę z tzw. białą energią, energią bezwarunkowej miłości i światła.
Jakie efekty pozytywne ma ten rodzaj magii? Jakie są formy zagrożeń związanych z białą magią? I co najważniejsze: jak (pseudo) chrześcijanie udają moc Ducha Świętego, używając białej magii.
Jest to opowieść o tym, jak sprawne i dobre narzędzia są wypaczane do kultywowania pseudo-miłości i fałszywego światła lucyfera.
Spis treści
- Biała magia rytualna
- Miłość i światło (love & light) – biała energia i jej możliwości
- Cuda pseudo-chrześcijan
- Bezkrytyczna miłość i fałszywe światło – zagrożenia białej magii
- Podsumowanie
Biała magia rytualna
Za wstęp powinien służyć artykuł Chrześcijanin i Magia. Magia oparta na kontakcie z innymi bóstwami i różnymi aniołami nie brzmi jak rzecz chrześcijańska. Jeżeli ktoś uważa, że może się kontaktować z bóstwami innych religii, jednocześnie nie oddając im czci, i w związku z tym teoretycznie nie popełniać grzechu – nie ja będę jego sędzią.
Dość powiedzieć, że dużo z tych bóstw to upadłe anioły. Inne byty, w tym sztuczne, takie jak egregory, mające wolną wolę, mogą np. próbować zniewolić, uzależnić od siebie praktykanta, nawet, jeśli nie są stricte upadłe.
Kontakty z aniołami zaś są bardzo niebezpieczne ze względu na samą ich naturę. Częściowo opisywałem surowe zasady religii wynikłe z ich natury we wpisie Mechanika duchowości – prawdziwe zasady religii. Z drugiej strony, większość aniołów, z którymi kontakt jest opisywany w źródłach okultystycznych, to anioły upadłe – w tym te, nazywane najświętszymi, enochiańskimi. Więcej we wpisie Największe kłamstwo Zachodniego Okultyzmu.
Miłość i światło (love & light) – biała energia i jej możliwości
Praca z energią „miłości i światła”, zazwyczaj określanej kolorem białym, ma wielki potencjał. Za pomocą tej energii można przyspieszać wzrost roślin, przynajmniej tymczasowo naprawiać urządzenia, a także leczyć choroby. Zastrzegam oczywiście, iż pisze to jedynie w celach rozrywkowych i nie twierdzę, że to możliwe, a tylko pozwalam sobie przytoczyć, co jej nauczyciele o niej twierdzą. Mamy więc szerokie spektrum zastosowań, w których sprawdza się wspomniana energia, i odpowiedzialna za nią magia, rozumiana jako umiejętność kierowania tej energii.
Sama ta wspomniana energia jest akceptująca i lecząca. W odróżnieniu od energii destruktywnych, niestabilnych, jakie są stosowane w magii ofensywnej (możemy ją nazwać czarną magią, choć to dość mylące określenie), praca z białą energią nie wymaga specjalnego izolowania się i oczyszczania z zastosowanej energii. To właśnie ta bezpieczna natura tej energii powoduje łatwość pracy z nią; napełnienie się tą energią nie powoduje zagrożenia, ani imbalansu energii.
Energia ta, zazwyczaj stosowana w akompaniamencie nauk o wspomnianych miłości i świetle, towarzyszy różnej maści „uzdrawiaczom” i podobnego rodzaju „cudotwórcom”. Nie zamierzam tu ich dyskredytować, ponieważ część z nich robi kawał dobrej roboty, wspomagając swoimi czarami, pracą z energią, leczenie wielu ludzi – mniej lub bardziej efektywnie.
Cuda pseudo-chrześcijan
Wiedząc już mniej więcej, jakie efekty może powodować biała energia, nie trudno wyobrazić sobie stosowanie jej przez duchownych. Jest to powszechna praktyka, w której „dobrzy” okultyści udają moc Boga, moc Ducha Świętego, za pomocą białej magii energii światła i miłości. Ktoś może pomyśleć „Czyż taka energia – światła i miłości – nie jest przecież mocą Boga?” Otóż nie jest, jest tylko zwykłym, magicznym narzędziem – może wyjątkowym, a przynajmniej „ładnym” i miłym w użyciu, ale nadal jest to tylko zwykła magia, a nie moc Boga!
Z pewnością część okultystów, praktykujących użycie białej magii, wierzy, że czyni to „mocą Boga.” Ci, którzy w to wierzą, i tak rozumieją Boga na sposób okultystyczny, jako personifikację światła i miłości – opis, który z łatwością można przypasować także do lucyfera i do jego fałszywego światła.
Druga grupa to zwykli okultyści, którzy przywdziewają religijną otoczkę, przebranie, aby mieć jakieś tło i kontekst do swoich działań. Niektórzy z nich mogą nawet wierzyć, że robią coś dobrego, sprzedając te swoje czary jako „moc Boga” lub „chrześcijaństwo”.
Fundamentalnie jednak, żadne z tych ich czarów NIE SĄ mocą Ducha Świętego. Obrona ich działań jest obroną czarów samych w sobie, ale co najgorsze w fałszywym przebraniu podawania się za moc Boga. I to kłamstwo stoi mi ością w gardle, jest nieakceptowalne.
Bezkrytyczna miłość i fałszywe światło – zagrożenia białej magii
Problemem białej magii jest bezkrytyczna akceptacja – siebie, doznań, czy innych osób. Kto ma choć częściową orientację w Biblii, powinien od razu dostrzec w tym poważny problem. Miłość skierowana do świata jest nie do pogodzenia z chrześcijaństwem:
(15) Nie miłujcie świata ani tych rzeczy, które są na świecie. Jeśli kto miłuje świat, nie ma w nim miłości Ojca. – 1 List Jana 2:15
Oczywiście można użyć danej energii, nie wyznając jednocześnie nauk za nią idących, podobnie jak czarnoksiężnik nie napełnia samego siebie i nie staje się sam energią destrukcji, którą chce sprowadzić na swoją ofiarę. Jednak większość uzdrawiaczy i innych osób operujących białą magią wierzy w jej nauki o bezkrytycznej miłości do wszystkiego. Jest to postawa wykluczająca się z prawdziwym chrześcijaństwem.
Kolejnym problem jest wspomniany kult światła. Dla większości świata źródłem duchowego światła jest niosący światło – lucyfer. Może on się kryć pod pozorem boga-słońca, lub innych bóstw, jak np. Fosforos, Pan, czy Hermes. Przed fałszywym światłem ostrzega Nowy Testament:
(13) Tacy bowiem są fałszywymi apostołami, pracownikami zdradliwymi, którzy tylko przybierają postać apostołów Chrystusowych. (14) I nic dziwnego; wszak i szatan przybiera postać anioła światłości. (15) Nic więc nadzwyczajnego, jeśli i słudzy jego przybierają postać sług sprawiedliwości; lecz kres ich taki, jakie są ich uczynki. – 2 List do Koryntian 11:13-15.
W efekcie, pseudo-święta biała magia może prowadzić do akceptacji zła, miłości do świata i podążania za światłem lucyfera – I CZĘSTO TAK JEST.
Jakże więc ironiczną okazuje się być świętoszkowatość okultystów parających się tą magią, podczas gdy większość z nich podąża za białym światłem lucyfera, choć może niektórzy z nich robią to nieświadomie.
Podsumowanie
Biała magia (praca z białą energią) jest wydajnym narzędziem, dającym szeroki wachlarz możliwości; w szczególności nie można lekceważyć jej potencjału leczniczego. Jednocześnie jednak wiąże się z potężną iluzją pseudo-dobra, prowadzącą do lucyfera. Jest to tym bardziej niebezpieczne, że sama biała energia jest korzystna, dobroczynna i na pierwszy rzut oka nie straszy pozorem zła tak, jak np. czarna magia energii destruktywnych. W związku z tym jej ewentualne stosowanie wymaga jeszcze większej dyscypliny pilnowania się od grzechu, niż np. magia niszczycielska.
W związku z tym wielu jej praktykantów to hipokryci, czczący białą stronę lucyfera i uważający się za moralnie lepszych z tego powodu, podczas gdy w rzeczywistości czczą „mniej szczerą”, ale nadal stronę lucyfera. Jest to z resztą forma ich gry, swego rodzaju „rywalizacji” o lucyfera z czarnoksiężnikami. Stąd moje określenia na nich – zdradzieckie psy białej magii, hipokryci na służbie lucyfera, czciciele fałszywego światła.




