Desant Nowonarodzonych

Desant Nowonarodzonych

Nowonarodzony chrześcijanin jest nowym stworzeniem. Jako takie, „ląduje” w nowym, zupełnie nieznanym (a przynajmniej obcym) miejscu. Z dala od swojej Ojczyzny (patrz Flp 3:20), jego zadaniem jest działanie na wrogim terytorium (J 16:11).

Chociaż każdy ma różne role i zadania, to jednak są pewne cele oraz rzeczy warte rozważenia wspólne mniej więcej dla nas wszystkich.

Absolutne podstawy i ideę zawarłem tutaj.

Przechodząc bardziej do szczegółów:

FRONT DUCHOWY:

Biblia. Na początku bardzo dobrze jest zaopatrzyć się w swoją Biblię. Tu wchodzi kwestia tłumaczeń, czy raczej wersji. O rynsztoku katolickim, jehowskim, mormońskim i podobnym nie będę w ogóle pisał oczywiście.

Biblia Warszawska, z której pochodzą cytaty na stronie, jest dobrym tłumaczeniem protestanckim na język polski. Ma niejeden błąd, źle przetłumaczony fragment bądź i manipulację, ale jak mówi łacińskie przysłowie – traduttore, traditore (tłumacząc, kłamię) – bo często nie da się oddać sensu wypowiedzi oryginalnej w innym języku. Tak więc, jest to cecha tłumaczeń w ogóle. Tak czy inaczej, jest to moim zdaniem najlepsze tłumaczenie na pierwsze przeczytanie Biblii, a także do czytania niewiernym (poganom), bo jest zrozumiałe. Biblia Gdańska to chyba najlepsze polskie tłumaczenie, ale trudno go dostać w formie papierowej, dostępne jest w internecie. Problem to m.in. staropolszczyzna, co powoduje, że nie czyta się jej łatwo. Natomiast Nowa Biblia Gdańska jest już znacznie lepsza do studiowania i pozwala obalić już część teorii heretyckich (błędnych), wysnuwanych na podstawie innych tłumaczeń, a to wszystko dzięki podanym innym, równorzędnym znaczeniom niektórych słów. Przykładowo, w Rdz 1:6, słowo tłumaczone jako firmament, oznacza również… pustkę, przestwór. Nagle jeden z „arkumentuf” płaskoziemców rozpada się w nicość. Uzupełnione tłumaczenie (dokreślone znaczenie niektórych słów) daje zwiększoną głębię przekazu, odkrywając więcej prawdziwego oblicza Biblii. W związku z dosyć dokładnym odwzorowaniem oryginałów, trudno się ją czyta (składnia zbliżona do języków oryginalnych, nie spolszczana). Występują jednak powielenia staro – wdrożonych błędów, jak np. w Łk 23:43. Poza tym, można powiedzieć, że NBG jest półśrodkiem – kompromisem pomiędzy tłumaczeniem interlinearnym a beztroską wygodą czytania BW. O książkowych tłumaczeniach interlinearnych – chociaż z nazwy i opisu wyglądają bardzo dobrze – mówić raczej nie chcę, jako że takowych sam  nie czytałem. Jednakże, oryginalne teksty oraz odpowiednie słowniki na polski (lub przynajmniej na angielski) są dostępne w internecie i to je polecam do badania poszczególnych fragmentów Biblii. Proszę nie zrozumieć mnie źle w tej kwestii tłumaczeń – czytając dowolne tłumaczenie Biblii można zostać zbawionym: Bóg dochował swojej obietnicy zachowania swojego słowa. To, co najważniejsze, przetrwało. Droga do życia wiecznego stoi dla każdego otworem.

Ofensywa – oczywiście, że najlepsza jest Ewangelizacja bezpośrednia. Dopasowana do słuchacza (mały sens ma obalanie islamu na podstawie Biblii w rozmowie z katolikiem i na odwrót, katolicyzmu muzułmaninowi). Jednak nie ukrywajmy, do Ewangelizacji trzeba (a przynajmniej jest bardzo dobrze) znać Pisma (im lepiej, tym lepiej) oraz różne fakty i informacje, włącznie z różnymi elementami doktryny wroga (trudno obalać doktryny mormonów, jeśli nie ma się o nich pojęcia). I chociaż obalanie doktryn wroga nie jest ściśle głoszeniem Ewangelii, ukazanie Prawdy o kłamstwach wroga jest przecież silnie wskazane i bardzo pomocne przy głoszeniu Ewangelii.
Nie ma też co ukrywać, że wielu ma problem ze śmiałym głoszeniem Ewangelii.
W związku z tym, dosyć dobrym narzędziem są traktaty Ewangelizacyjne, niestety często o nie-idealnej doktrynie, gorsze może od bezpośredniej Ewangelizacji, ale mające wiele zalet. Opisywałem je tu i tu. Można też zamówić tzw. „portfel na traktaty” ze strony chick.com. Dobry, jeśli nosi się go z traktatami np. codziennie w kieszeni, gdzie rzeczywiście mogłyby się pogiąć i zniszczyć. Niestety, nie jest zbyt trwały i jego żywotność określiłbym jako ~1,5 roku przy codziennym umiarkowanym używaniu. Szczęśliwie, nie jest też zbyt drogi.

 

FRONT FIZYCZNY

Nie istnieje? Niby nie. Na pewno nie ma czegoś takiego jak „święta wojna” w powszechnym tego słowa znaczeniu. Jakkolwiek, samoobrona jest jak najbardziej Biblijna.

(35) I rzekł do nich: Gdy was posłałem bez trzosa, bez torby, bez sandałów, czy brakowało wam czegoś? A oni na to: Niczego. (36) On zaś rzekł do nich: Lecz teraz, kto ma trzos, niech go weźmie, podobnie i torbę, a kto nie ma miecza, niech sprzeda suknię swoją i kupi. (37) Albowiem mówię wam, iż musi się wypełnić na mnie to, co napisano: Do przestępców był zaliczony; to bowiem, co o mnie napisano, spełnia się. (38) Oni zaś rzekli: Panie, oto tutaj dwa miecze. A On na to: Wystarczy.  – Łk 22:35-38

Fragment należy interpretować  kontekstem. Kupione miecze były mieczami krótkimi, używanymi przez podróżnych do obrony przed np. dzikimi zwierzętami, nie mieczami legionistów armii rzymskiej. (Dla zainteresowanych, wynika to ze znaczenia słowa w oryginałach, tłumaczonego nieidealnie jako miecz / sztylet.)

Biorąc pod uwagę kontekst, należy też wspomnieć, że ów fragment w dzisiejszych czasach raczej wskazuje na broń palną, a nie krótki miecz.

 

W tym miejscu, wspominając treść artykułu Samoorganizacja lokalna, i zdecydowanie nie wierząc w jezuicką bajkę o porwaniu przed uciskiem, „na złość” jezuickiej infiltracji środowisk chrześcijańskich, przechodzę do konkretów dot. przygotowywań do przetrwania (w celu świadczenia i głoszenia, naszej niezmiennej misji) podczas ucisku, ale też i innych możliwych nieciekawych wydarzeń przedtem, które mogą nas spotkać.

Chrześcijanie żyjący we wspólnocie mają znacznie łatwiej tutaj; chrześcijanie odosobnieni / wolni / indywidualni powinni nawiązać regionalną (z oczywistych powodów) współpracę miedzy sobą, lub „podłączyć się” do chociaż w miarę myślącej wspólnoty chrześcijańskiej, nawet, jeżeli w razie X oznaczałoby to wędrówkę / ewakuację przez pewną odległość, kilometrów, dziesiątek kilometrów… W tym wypadku warto postawić na ekwipunek ewakuacyjny, a nie lokalne przedsięwzięcia.

Ewakuacja / osobiste

Dobry strój, najlepiej nieprzemakalny i z wytrzymałych materiałów. Tzw. rip-stop to niezły pomysł. Mając czas, a nie aż tyle pieniędzy, można pomyśleć o kupnie stroju w chinach, np. przez aliexpress.com. Nie warto tam jednak oszczędzać zbytnio, bo bardzo silnie odbije się to na jakości, która (z chin) wcale nie musi być gorsza od europejskiej, dlatego warto poświęcić czas na znalezienie dobrego produktu i sprzedawcy.

Plecak – najlepiej nieprzemakalny, im większy tym, generalnie, lepszy (wyposażenia robi się więcej i więcej podczas analizy tego, co warto mieć ze sobą). Można kupić tzw. kostkę, demobil z polskiego wojska, 60l, nieprzemakalny za ok. 30zł jak pamiętam.

Broń główna – powinna zajmować pierwsze miejsce. Do samoobrony, gdy to nieuniknione, do polowania do zdobycia jedzenia, gdy to będzie potrzebne. Można o tym pisać cały artykuł tak naprawdę. Do polowań dobry jest przykładowo łuk (możliwie nawet lepszy od broni palnej do polowań; pamiętać jednak też trzeba, że łuk bloczkowy, chociaż lepszy od klasycznego, jest niemal niemożliwy do naprawy „w warunkach polowych”), zaś ogólnie wystarczy nawet taki krótki miecz… czyli maczeta, której najprostsze warianty można kupić już od ok. 20zł. Broń palna ze zezwoleniem (którego jest wiele rodzajów) to koszt ok. min. 2-3000zł (bardzo duże szacowania ze względu na mnogość ofert broni i kosztów różnego rodzaju pozwoleń).

Lifestraw lub inny odpowiednik – silnie polecany w celu zabezpieczenia się przed różnymi nieprzyjemnościami pijąc wodę z kałuży, rzek itp.

[ Dla każdego, kto tutaj chce zacytować fragment z Ewangelii o tym, że trucizny nie będą szkodzić uczniom Jezusa, polecam spróbować się napić takiej wody. Jeśli ma tak dobrą relację z Bogiem, że rzeczywiście trucizny go nie zatrują itd., szanuję, pozytywnie zazdroszczę i gratuluję. Niestety większości to raczej niestety nie dotyczy. Poza tym, dlaczego kusić Boga? ]

Latarka i zapas baterii (lub z akumulatorem i możliwością ładowania ruchem ręki), dobry śpiwór, nieprzemakalny pojemnik na Biblię i inne rzeczy np. traktaty Ewangelizacyjne, dokumenty itp. jeśli nie mamy wodoodpornego plecaka), jakieś sztućce, menażka lub przenośnie naczynia to również rzeczy godne uwagi – co kto potrzebuje, co kto woli.

Dobry jest też podstawowy zestaw medyczny, dostosowany do naszych potrzeb, jak i jakieś jedzenie, przynajmniej na wstępny okres ewakuacji.

W celach komunikacji, silnie polecam radiotelefony, np. Baofeng UV-5R, ze względu na mnogość ich zastosowań i funkcji, a przy tym relatywnie prostą obsługę.

 

Lokalne

Przygotowywania lokalne pozwalają na większe przygotowywania – takie jak chociażby i przede wszystkim zapas żywności, kuchenki na gaz wraz z gazem lub, w przypadku osób mających normalni kuchenkę na butlę z gazem, to ich zapas. Zapasowe źródła energii elektrycznej również mogą być warte rozważenia, choćby ze względu na elektroniczną naturę zapisu wielu wykładów chrześcijańskich, Biblijnych, naukowych. Zachęcam jakkolwiek do robienia transkrypcji wartościowych materiałów – ich zbiór, daj Bóg, zostanie tutaj w swoim czasie opublikowany wraz z innymi wartościowymi materiałami.

 

Jest oczywiście także mnóstwo innych rzeczy wartych uwagi w takich przygotowywaniach, preppersowaniu. Ten artykuł w sumie nie jest nawet liźnięciem tematu. Zachęcam do jego głębszego zbadania, bo jest jak najbardziej godzien uwagi.

 

W tym wszystkim należy pamiętać, że bez pomocy Świętego Izraela i Jego Syna, Który przyszedł w ciele, nie mamy żadnych nadziei. Z Nim, nikt nas nie pokona.

(31) Cóż tedy na to powiemy? Jeśli Bóg za nami, któż przeciwko nam? – Rz 8:31

(25) Przeto, odrzuciwszy kłamstwo, mówcie prawdę, każdy z bliźnim swoim, bo jesteśmy członkami jedni drugich. (26) Gniewajcie się, lecz nie grzeszcie; niech słońce nie zachodzi nad gniewem waszym, (27) nie dawajcie diabłu przystępu. (28) Kto kradnie, niech kraść przestanie, a niech raczej żmudną pracą własnych rąk zdobywa dobra, aby miał z czego udzielać potrzebującemu. (29) Niech żadne nieprzyzwoite słowo nie wychodzi z ust waszych, ale tylko dobre, które może budować, gdy zajdzie potrzeba, aby przyniosło błogosławieństwo tym, którzy go słuchają. (30) A nie zasmucajcie Bożego Ducha Świętego, którym jesteście zapieczętowani na dzień odkupienia. (31) Wszelka gorycz i zapalczywość, i gniew, i krzyk, i złorzeczenie niech będą usunięte spośród was wraz z wszelką złością. – Ef 4:25-31

(17) Kto zaś umie dobrze czynić, a nie czyni, grzeszy. – Jk 4:17

 

preppers-mentality-crazy

A mówili „preppersi to szaleńcy, rząd o nas zadba!”

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: